menu

Odrażający, brudny, zły

Głównym bohaterem wystawy był wyburzony dekadę temu wrocławski dworzec autobusowy przy ulicy Suchej – obiekt, w którego dziejach można dostrzec odbicie wielu problemów społeczno-gospodarczych, z jakimi przez dekady mierzyły się „miasta odzyskane” takie jak Wrocław.

Dworzec, zaprojektowany przez Wiesława Dobrowolskiego, powstał na terenie tzw. Małpiego Gaju – częściowo zdziczałych pozostałości parku otaczającego dawny kościół Zbawiciela. Na początku lat 70. postanowiono uporządkować i zagospodarować ten teren, tworząc tu nowoczesny dworzec autobusowy. Ogłoszony wówczas konkurs, w którym zwyciężył projekt Dobrowolskiego, zapoczątkował jeden z najbardziej pechowych procesów inwestycyjnych w powojennej historii miasta.

Budowa kompleksu rozpoczęła się w 1975 roku i trwała… ponad 20 lat. Kolejne zmiany koncepcji, ograniczenia budżetowe i problemy technologiczne sprawiły, że oddany do użytku obiekt w niewielkim stopniu przypominał pierwotny, modernistyczny projekt. Nieliczne zrealizowane zgodnie z planem rozwiązania, jako trudne w utrzymaniu, szybko wyłączano z użytku. Na domiar złego wczesny kapitalizm nasycił dworzec jaskrawymi reklamami i zapachem sprzedawanych z koca oscypków. Utrwalona „bylejakość” przesłaniała pierwotną ideę i potencjał: dyskretną elegancję bryły rozszerzającej się ku górze oraz wyrazistą ekspresję ażurowego dachu, którego belki przebijały się przez boczne ściany pawilonu. Po niespełna dwóch dekadach funkcjonowania zdegradowany i powszechnie nielubiany, niedoszły zabytek modernizmu został zburzony, ustępując miejsca centrum handlowemu.

Repulsive, Dirty, Bad

The main protagonist of the exhibition was the Wrocław bus station on Sucha Street, demolished a decade ago—a facility in whose history one can see a reflection of many socio-economic problems that "recovered cities" like Wrocław faced for decades.

The station, designed by Wiesław Dobrowolski, was built in the area of the so-called "Monkey Grove" (Małpi Gaj)—the partially wild remains of a park surrounding the former Church of the Savior. In the early 1970s, it was decided to clean up and develop this area, creating a modern bus station here. The competition announced at that time, won by Dobrowolski's design, initiated one of the most ill-fated investment processes in the city's post-war history.

Construction of the complex began in 1975 and lasted... over 20 years. Subsequent concept changes, budget constraints, and technological problems meant that the commissioned facility bore little resemblance to the original, modernist design. The few solutions implemented according to plan, being difficult to maintain, were quickly taken out of service. To make matters worse, early capitalism saturated the station with gaudy advertisements and the smell of oscypek cheese sold from blankets. The entrenched "shoddiness" obscured the original idea and potential: the discreet elegance of the form widening upwards and the expressive nature of the openwork roof, whose beams pierced through the side walls of the pavilion. After less than two decades of operation, the degraded and universally disliked, would-be monument of modernism was demolished, giving way to a shopping center.

photograph of observatory equipment

Dzieci z małpiego gaju, 120x80 cm, olej na lnie, 2025

Dzieci z małpiego gaju

Moja relacja z dworcem opiera się na dziecięcych wspomnieniach, ulokowanych w końcowej fazie życia budynku, tuż przed jego zamknięciem i budową wielkiej galerii handlowej. Dworzec kojarzy mi się głównie z koloniami harcerskimi, z nieopanowaną zabawą, bez względu na warunki. A okolice nie należały do najbezpieczniejszych. Słynęły z „Małpiego gaju” — nazwanego tak w latach 40. i 50. zdziczałego skweru. Pokolenia wrocławian przekazywały sobie opowieści o zwabionych nocą „na małpy” — obietnica płatnego seksu w okolicach dworca kończyła się zazwyczaj rabunkiem i pobiciem. Według innej wersji nazwa pochodziła od dzieci, dla których skwer był miejscem zabaw — wspinały się tam na drzewa „jak małpy”.

Kompozycja przedstawia grupę dzieci kolonijnych pochłoniętych zabawą. Współczesna psychologia wskazuje zabawę jako narzędzie pozwalające dzieciom na asymilację lęków i niepokojów. Te dzieci bawią się, odgrywając sceny wszechobecnej przemocy.

Kompozycja przedstawia grupę dzieci kolonijnych pochłoniętych zabawą. Współczesna psychologia wskazuje zabawę jako narzędzie pozwalające dzieciom na asymilację lęków i niepokojów. Te dzieci bawią się, odgrywając sceny wszechobecnej przemocy.

Kids from the Monkey Grove

My relationship with the station is based on childhood memories located in the final phase of the building's life, just before its closure and the construction of the large shopping mall. I associate the station mainly with scout camps, with unbridled play, regardless of the conditions. And the neighborhood was not one of the safest. It was notorious for the "Monkey Grove" (Małpi Gaj) — a wild, overgrown square named so in the 1940s and 50s. Generations of Wrocławians passed on stories about those lured at night "to the monkeys" — the promise of paid sex in the vicinity of the station usually ended in robbery and a beating. According to another version, the name came from children for whom the square was a playground — they climbed the trees there "like monkeys".

The composition depicts a group of camp children engrossed in play. Contemporary psychology points to play as a tool allowing children to assimilate fears and anxieties. These children are playing, acting out scenes of omnipresent violence.

photograph of observatory equipment

Szczątki Salvatorkirche, 30x30 cm, olej na płótnie, 2025

Szczątki Salvatorkirche

W 2013 roku dworzec był już dla mnie widokiem wyłącznie z tramwajowego okna w drodze do szkoły. Otoczono go wtedy rozległą barierką zakrywającą prace archeologiczne. Archeolodzy odsłaniali największy przedwojenny kościół protestancki we Wrocławiu — XIX-wieczny Kościół Zbawiciela, powstały na terenie dawnej wsi Huby. Doszczętnie zniszczony podczas Festung Breslau, po wojnie funkcjonował przez chwilę jako prowizoryczna kaplica dla pierwszych powojennych mieszkańców miasta. Wyburzony, podobnie jak dworzec, który zajął jego miejsce.

Wydaje się, że ten kwartał ziemi jest przeklęty, jak domy stojące na inuickich cmentarzach. Może ziemia nie chce zmieniać swojego przeznaczenia. Może rzeczy powinny trwać, być takie jak zawsze? W kompozycji na dziurę w ziemi patrzy zachodnia ściana Reichsbahn Direktion — Okręgowej Dyrekcji Kolei Państwowych — wraz z jej rzeźbionymi alegoriami na szczycie portyku. Co o tym wszystkim myśli Afrodyta, alegoria ciężkiego przemysłu?

The Remains of Salvatorkirche

In 2013, the station was already just a view from a tram window for me on my way to school. At that time, it was surrounded by an extensive fence screening the archaeological work. Archaeologists were uncovering the largest pre-war Protestant church in Wrocław—the 19th-century Church of the Savior (Salvatorkirche), built on the grounds of the former village of Huby. Completely destroyed during the siege of Festung Breslau, it functioned briefly after the war as a makeshift chapel for the city's first post-war inhabitants. It was demolished, just like the station that took its place.

It seems that this plot of land is cursed, like houses built on Inuit burial grounds. Perhaps the land does not want to change its destiny. Maybe things should endure, remain as they always were? In the composition, the hole in the ground is overlooked by the western wall of the Reichsbahndirektion—the Regional Directorate of State Railways—along with the sculpted allegories atop its portico. What does Aphrodite, the allegory of heavy industry, think of all this?

bio

kontakt

@wwwiatrak

Odrażający, brudny, zły

Głównym bohaterem wystawy był wyburzony dekadę temu wrocławski dworzec autobusowy przy ulicy Suchej – obiekt, w którego dziejach można dostrzec odbicie wielu problemów społeczno-gospodarczych, z jakimi przez dekady mierzyły się „miasta odzyskane” takie jak Wrocław.

Dworzec, zaprojektowany przez Wiesława Dobrowolskiego, powstał na terenie tzw. Małpiego Gaju – częściowo zdziczałych pozostałości parku otaczającego dawny kościół Zbawiciela. Na początku lat 70. postanowiono uporządkować i zagospodarować ten teren, tworząc tu nowoczesny dworzec autobusowy. Ogłoszony wówczas konkurs, w którym zwyciężył projekt Dobrowolskiego, zapoczątkował jeden z najbardziej pechowych procesów inwestycyjnych w powojennej historii miasta.

Budowa kompleksu rozpoczęła się w 1975 roku i trwała… ponad 20 lat. Kolejne zmiany koncepcji, ograniczenia budżetowe i problemy technologiczne sprawiły, że oddany do użytku obiekt w niewielkim stopniu przypominał pierwotny, modernistyczny projekt. Nieliczne zrealizowane zgodnie z planem rozwiązania, jako trudne w utrzymaniu, szybko wyłączano z użytku. Na domiar złego wczesny kapitalizm nasycił dworzec jaskrawymi reklamami i zapachem sprzedawanych z koca oscypków. Utrwalona „bylejakość” przesłaniała pierwotną ideę i potencjał: dyskretną elegancję bryły rozszerzającej się ku górze oraz wyrazistą ekspresję ażurowego dachu, którego belki przebijały się przez boczne ściany pawilonu. Po niespełna dwóch dekadach funkcjonowania zdegradowany i powszechnie nielubiany, niedoszły zabytek modernizmu został zburzony, ustępując miejsca centrum handlowemu.

Repulsive, Dirty, Bad

The main protagonist of the exhibition was the Wrocław bus station on Sucha Street, demolished a decade ago—a facility in whose history one can see a reflection of many socio-economic problems that "recovered cities" like Wrocław faced for decades.

The station, designed by Wiesław Dobrowolski, was built in the area of the so-called "Monkey Grove" (Małpi Gaj)—the partially wild remains of a park surrounding the former Church of the Savior. In the early 1970s, it was decided to clean up and develop this area, creating a modern bus station here. The competition announced at that time, won by Dobrowolski's design, initiated one of the most ill-fated investment processes in the city's post-war history.

Construction of the complex began in 1975 and lasted... over 20 years. Subsequent concept changes, budget constraints, and technological problems meant that the commissioned facility bore little resemblance to the original, modernist design. The few solutions implemented according to plan, being difficult to maintain, were quickly taken out of service. To make matters worse, early capitalism saturated the station with gaudy advertisements and the smell of oscypek cheese sold from blankets. The entrenched "shoddiness" obscured the original idea and potential: the discreet elegance of the form widening upwards and the expressive nature of the openwork roof, whose beams pierced through the side walls of the pavilion. After less than two decades of operation, the degraded and universally disliked, would-be monument of modernism was demolished, giving way to a shopping center.

photograph of observatory equipment

Dzieci z małpiego gaju, 120x80 cm, olej na lnie, 2025

Dzieci z małpiego gaju

Moja relacja z dworcem opiera się na dziecięcych wspomnieniach, ulokowanych w końcowej fazie życia budynku, tuż przed jego zamknięciem i budową wielkiej galerii handlowej. Dworzec kojarzy mi się głównie z koloniami harcerskimi, z nieopanowaną zabawą, bez względu na warunki. A okolice nie należały do najbezpieczniejszych. Słynęły z „Małpiego gaju” — nazwanego tak w latach 40. i 50. zdziczałego skweru. Pokolenia wrocławian przekazywały sobie opowieści o zwabionych nocą „na małpy” — obietnica płatnego seksu w okolicach dworca kończyła się zazwyczaj rabunkiem i pobiciem. Według innej wersji nazwa pochodziła od dzieci, dla których skwer był miejscem zabaw — wspinały się tam na drzewa „jak małpy”.

Kompozycja przedstawia grupę dzieci kolonijnych pochłoniętych zabawą. Współczesna psychologia wskazuje zabawę jako narzędzie pozwalające dzieciom na asymilację lęków i niepokojów. Te dzieci bawią się, odgrywając sceny wszechobecnej przemocy.

Kompozycja przedstawia grupę dzieci kolonijnych pochłoniętych zabawą. Współczesna psychologia wskazuje zabawę jako narzędzie pozwalające dzieciom na asymilację lęków i niepokojów. Te dzieci bawią się, odgrywając sceny wszechobecnej przemocy.

Kids from the Monkey Grove

My relationship with the station is based on childhood memories located in the final phase of the building's life, just before its closure and the construction of the large shopping mall. I associate the station mainly with scout camps, with unbridled play, regardless of the conditions. And the neighborhood was not one of the safest. It was notorious for the "Monkey Grove" (Małpi Gaj) — a wild, overgrown square named so in the 1940s and 50s. Generations of Wrocławians passed on stories about those lured at night "to the monkeys" — the promise of paid sex in the vicinity of the station usually ended in robbery and a beating. According to another version, the name came from children for whom the square was a playground — they climbed the trees there "like monkeys".

The composition depicts a group of camp children engrossed in play. Contemporary psychology points to play as a tool allowing children to assimilate fears and anxieties. These children are playing, acting out scenes of omnipresent violence.

photograph of observatory equipment

Szczątki Salvatorkirche, 30x30 cm, olej na płótnie, 2025

Szczątki Salvatorkirche

W 2013 roku dworzec był już dla mnie widokiem wyłącznie z tramwajowego okna w drodze do szkoły. Otoczono go wtedy rozległą barierką zakrywającą prace archeologiczne. Archeolodzy odsłaniali największy przedwojenny kościół protestancki we Wrocławiu — XIX-wieczny Kościół Zbawiciela, powstały na terenie dawnej wsi Huby. Doszczętnie zniszczony podczas Festung Breslau, po wojnie funkcjonował przez chwilę jako prowizoryczna kaplica dla pierwszych powojennych mieszkańców miasta. Wyburzony, podobnie jak dworzec, który zajął jego miejsce.

Wydaje się, że ten kwartał ziemi jest przeklęty, jak domy stojące na inuickich cmentarzach. Może ziemia nie chce zmieniać swojego przeznaczenia. Może rzeczy powinny trwać, być takie jak zawsze? W kompozycji na dziurę w ziemi patrzy zachodnia ściana Reichsbahn Direktion — Okręgowej Dyrekcji Kolei Państwowych — wraz z jej rzeźbionymi alegoriami na szczycie portyku. Co o tym wszystkim myśli Afrodyta, alegoria ciężkiego przemysłu?

The Remains of Salvatorkirche

In 2013, the station was already just a view from a tram window for me on my way to school. At that time, it was surrounded by an extensive fence screening the archaeological work. Archaeologists were uncovering the largest pre-war Protestant church in Wrocław—the 19th-century Church of the Savior (Salvatorkirche), built on the grounds of the former village of Huby. Completely destroyed during the siege of Festung Breslau, it functioned briefly after the war as a makeshift chapel for the city's first post-war inhabitants. It was demolished, just like the station that took its place.

It seems that this plot of land is cursed, like houses built on Inuit burial grounds. Perhaps the land does not want to change its destiny. Maybe things should endure, remain as they always were? In the composition, the hole in the ground is overlooked by the western wall of the Reichsbahndirektion—the Regional Directorate of State Railways—along with the sculpted allegories atop its portico. What does Aphrodite, the allegory of heavy industry, think of all this?

bio

kontakt

@wwwiatrak

Odrażający, brudny, zły

Głównym bohaterem wystawy był wyburzony dekadę temu wrocławski dworzec autobusowy przy ulicy Suchej – obiekt, w którego dziejach można dostrzec odbicie wielu problemów społeczno-gospodarczych, z jakimi przez dekady mierzyły się „miasta odzyskane” takie jak Wrocław.

Dworzec, zaprojektowany przez Wiesława Dobrowolskiego, powstał na terenie tzw. Małpiego Gaju – częściowo zdziczałych pozostałości parku otaczającego dawny kościół Zbawiciela. Na początku lat 70. postanowiono uporządkować i zagospodarować ten teren, tworząc tu nowoczesny dworzec autobusowy. Ogłoszony wówczas konkurs, w którym zwyciężył projekt Dobrowolskiego, zapoczątkował jeden z najbardziej pechowych procesów inwestycyjnych w powojennej historii miasta.

Budowa kompleksu rozpoczęła się w 1975 roku i trwała… ponad 20 lat. Kolejne zmiany koncepcji, ograniczenia budżetowe i problemy technologiczne sprawiły, że oddany do użytku obiekt w niewielkim stopniu przypominał pierwotny, modernistyczny projekt. Nieliczne zrealizowane zgodnie z planem rozwiązania, jako trudne w utrzymaniu, szybko wyłączano z użytku. Na domiar złego wczesny kapitalizm nasycił dworzec jaskrawymi reklamami i zapachem sprzedawanych z koca oscypków. Utrwalona „bylejakość” przesłaniała pierwotną ideę i potencjał: dyskretną elegancję bryły rozszerzającej się ku górze oraz wyrazistą ekspresję ażurowego dachu, którego belki przebijały się przez boczne ściany pawilonu. Po niespełna dwóch dekadach funkcjonowania zdegradowany i powszechnie nielubiany, niedoszły zabytek modernizmu został zburzony, ustępując miejsca centrum handlowemu.

Repulsive, Dirty, Bad

The main protagonist of the exhibition was the Wrocław bus station on Sucha Street, demolished a decade ago—a facility in whose history one can see a reflection of many socio-economic problems that "recovered cities" like Wrocław faced for decades.

The station, designed by Wiesław Dobrowolski, was built in the area of the so-called "Monkey Grove" (Małpi Gaj)—the partially wild remains of a park surrounding the former Church of the Savior. In the early 1970s, it was decided to clean up and develop this area, creating a modern bus station here. The competition announced at that time, won by Dobrowolski's design, initiated one of the most ill-fated investment processes in the city's post-war history.

Construction of the complex began in 1975 and lasted... over 20 years. Subsequent concept changes, budget constraints, and technological problems meant that the commissioned facility bore little resemblance to the original, modernist design. The few solutions implemented according to plan, being difficult to maintain, were quickly taken out of service. To make matters worse, early capitalism saturated the station with gaudy advertisements and the smell of oscypek cheese sold from blankets. The entrenched "shoddiness" obscured the original idea and potential: the discreet elegance of the form widening upwards and the expressive nature of the openwork roof, whose beams pierced through the side walls of the pavilion. After less than two decades of operation, the degraded and universally disliked, would-be monument of modernism was demolished, giving way to a shopping center.

photograph of observatory equipment

Dzieci z małpiego gaju, 120x80 cm, olej na płótnie, 2025

Dzieci z małpiego gaju

Moja relacja z dworcem opiera się na dziecięcych wspomnieniach, ulokowanych w końcowej fazie życia budynku, tuż przed jego zamknięciem i budową wielkiej galerii handlowej. Dworzec kojarzy mi się głównie z koloniami harcerskimi, z nieopanowaną zabawą, bez względu na warunki. A okolice nie należały do najbezpieczniejszych. Słynęły z „Małpiego gaju” — nazwanego tak w latach 40. i 50. zdziczałego skweru. Pokolenia wrocławian przekazywały sobie opowieści o zwabionych nocą „na małpy” — obietnica płatnego seksu w okolicach dworca kończyła się zazwyczaj rabunkiem i pobiciem. Według innej wersji nazwa pochodziła od dzieci, dla których skwer był miejscem zabaw — wspinały się tam na drzewa „jak małpy”.

Kompozycja przedstawia grupę dzieci kolonijnych pochłoniętych zabawą. Współczesna psychologia wskazuje zabawę jako narzędzie pozwalające dzieciom na asymilację lęków i niepokojów. Te dzieci bawią się, odgrywając sceny wszechobecnej przemocy.

Kids from the Monkey Grove

My relationship with the station is based on childhood memories located in the final phase of the building's life, just before its closure and the construction of the large shopping mall. I associate the station mainly with scout camps, with unbridled play, regardless of the conditions. And the neighborhood was not one of the safest. It was notorious for the "Monkey Grove" (Małpi Gaj) — a wild, overgrown square named so in the 1940s and 50s. Generations of Wrocławians passed on stories about those lured at night "to the monkeys" — the promise of paid sex in the vicinity of the station usually ended in robbery and a beating. According to another version, the name came from children for whom the square was a playground — they climbed the trees there "like monkeys".

The composition depicts a group of camp children engrossed in play. Contemporary psychology points to play as a tool allowing children to assimilate fears and anxieties. These children are playing, acting out scenes of omnipresent violence.

photograph of observatory equipment

Szczątki Salvatorkirche, 30x30 cm, olej na płótnie, 2025

Szczątki Salvatorkirche

W 2013 roku dworzec był już dla mnie widokiem wyłącznie z tramwajowego okna w drodze do szkoły. Otoczono go wtedy rozległą barierką zakrywającą prace archeologiczne. Archeolodzy odsłaniali największy przedwojenny kościół protestancki we Wrocławiu — XIX-wieczny Kościół Zbawiciela, powstały na terenie dawnej wsi Huby. Doszczętnie zniszczony podczas Festung Breslau, po wojnie funkcjonował przez chwilę jako prowizoryczna kaplica dla pierwszych powojennych mieszkańców miasta. Wyburzony, podobnie jak dworzec, który zajął jego miejsce.

Wydaje się, że ten kwartał ziemi jest przeklęty, jak domy stojące na inuickich cmentarzach. Może ziemia nie chce zmieniać swojego przeznaczenia. Może rzeczy powinny trwać, być takie jak zawsze? W kompozycji na dziurę w ziemi patrzy zachodnia ściana Reichsbahn Direktion — Okręgowej Dyrekcji Kolei Państwowych — wraz z jej rzeźbionymi alegoriami na szczycie portyku. Co o tym wszystkim myśli Afrodyta, alegoria ciężkiego przemysłu?

The Remains of Salvatorkirche

In 2013, the station was already just a view from a tram window for me on my way to school. At that time, it was surrounded by an extensive fence screening the archaeological work. Archaeologists were uncovering the largest pre-war Protestant church in Wrocław—the 19th-century Church of the Savior (Salvatorkirche), built on the grounds of the former village of Huby. Completely destroyed during the siege of Festung Breslau, it functioned briefly after the war as a makeshift chapel for the city's first post-war inhabitants. It was demolished, just like the station that took its place.

It seems that this plot of land is cursed, like houses built on Inuit burial grounds. Perhaps the land does not want to change its destiny. Maybe things should endure, remain as they always were? In the composition, the hole in the ground is overlooked by the western wall of the Reichsbahndirektion—the Regional Directorate of State Railways—along with the sculpted allegories atop its portico. What does Aphrodite, the allegory of heavy industry, think of all this?